Rodzicielskie prawa Murphy’ego

W mojej głowie kiełkują dwa poważne wpisy. Jeden niestety bardzo smutny, drugi na szczęście wręcz przeciwnie. Dzisiaj jednak pozwolę sobie na małą odskocznię i opiszę rodzicielskie zmagania w krzywym zwierciadle.

Na początek błyskawiczny i bardzo łatwy quiz.

  1. Największe prawdopodobieństwo awarii odkurzacza występuje:

a)      W czasie rutynowych porządków;

b)      Przy okazji doraźnego sprzątania np. pokruszonej psiej karmy albo rozsypanego cukru;

c)      Podczas generalnego odkurzania tuż przed wizytą pani z OAO.

Kto zaznaczył odpowiedź C? Brawo! Wygraliście darmowy dostęp do dalszej części wpisu ;) Znajdziecie w niej listę rodzicielskich praw Murphy’ego – czyli tego, co zawsze idzie źle, jeżeli tylko może nie pójść dobrze.

  1. Kiedy po oporządzeniu dziecka i posprzątaniu mieszkania zaparzysz sobie kawę i wreszcie usiądziesz, maleństwo na pewno wyrazi palącą potrzebę dolewki mleka, zmiany pieluchy, przytulenia, przeniesienia w inne miejsce albo po prostu Twojego towarzystwa. Bez kawy rzecz jasna.
  2. Jeżeli odkładasz pieniądze na jakiś drogi gadżet lub inny potrzebny sprzęt dla potomka i wreszcie udaje Ci się go kupić, możesz mieć pewność, że kilka dni później stanieje o 50% albo koleżanka zaproponuje Ci identyczny po swojej pociesze, prawie nieużywany – za darmo.
  3. Myśli w rodzaju „o, córcia usnęła, mogę umyć okna w salonie” działają jak telepatyczna pobudka. Serio.
  4. Liczysz na to, że dziadkowie podczas odwiedzin troszkę rozładują maluchowi baterie, żeby potem dłużej spał? Pozbądź się złudzeń. Dziecko prześpi całą wizytę krewnych i obudzi się tuż po ich wyjściu. Na dobre.
  5. Reguła znana chyba każdej matce: prawdopodobieństwo zrobienia kupy przez niemowlaka wzrasta o 50% zaraz po założeniu świeżutkiej pieluszki i o kolejne 40% tuż po ubraniu po zęby na spacer w zimny dzień.
  6. Gdy rejestrujesz dziecko do kilkorga lekarzy specjalistów, do których są strasznie długie kolejki, licz się z tym, że oni wszyscy będą mieli wolny termin tego samego dnia i to o zbliżonej porze. A następny za kolejne pół roku.
  7. Jeśli kupiłeś łóżeczko z wyjmowanymi szczebelkami i cieszysz się, że tak wygodnie można je wyciągnąć, to znaczy, że Twoje dwumiesięczne dziecko bez trudu wykopie te szczebelki nóżką, więc i tak będzie trzeba je przytwierdzić na stałe.
  8. Jeżeli reklama jakiegoś produktu dziecięcego głosi, że sprawdza się u 99% maluchów, to Twoje dziecko na bank należy do tego 1%.
  9.  Kiedy jesteś niewyspany/a i przeziębiony/a jednocześnie i wracasz właśnie do domu obładowany/a zakupami jak wielbłąd, marząc tylko o gorącej herbacie i ciepłej kąpieli, na pewno spotkasz po drodze tę wścibską babę z bloku obok, która koniecznie będzie musiała się dowiedzieć, jakim cudem macie dziecko bez ciąży i czy to aby na pewno Wasze. W wersji dla rodziców biologicznych sąsiadka zapyta pewnie, czy maleństwo jest karmione piersią i niezależnie od odpowiedzi będzie chciała wiedzieć, dlaczego robicie mu taką krzywdę.
  10. Jeżeli nadchodzi jakaś ważna uroczystość i od tygodnia planujesz, w co ubierzesz dziecko, a potem pieczołowicie przygotowujesz i zakładasz cały strój – maluch właśnie wtedy zwymiotuje całą zawartość butelki na swoje nowe ciuchy, Twoje nowe ciuchy… i nową narzutę też.

Jestem ciekawa, czego według Was brakuje na powyższej liście :)

  3 comments for “Rodzicielskie prawa Murphy’ego

  1. 5 maja 2017 o 20:35

    Samo życie :) Dorzucę coś od siebie. Dostajesz urlop w pracy i cieszysz się ze wspólnych 9 (!) dni razem, dziecko dopada wirusówka. I tak się męczymy od poniedziałku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *