Jasne strony początków macierzyństwa

Dzisiaj z okazji mojego pierwszego Dnia Matki robię sobie samej prezent w postaci bardzo optymistycznego wpisu, jak zresztą sam tytuł sugeruje.

- Wiesz co? W zasadzie to niewiele się w naszym życiu zmieniło, odkąd mamy Księżniczkę – skonstatował ostatnio P.

Zapewne nie bez znaczenia pozostaje fakt, że wypowiedział te słowa, siedząc wieczorem na kanapie z pilotem do telewizora w jednej ręce i szklanką tonicu w drugiej ;) . Niemniej doskonale rozumiem, co miał na myśli. Córcia wrosła w naszą rodzinę tak naturalnie, jakby się w niej urodziła (tak, wiem, powtarzam się). Nie oznacza to, że nic nas nie zaskoczyło, przeważnie zresztą na plus.

I właśnie na tych radosnych niespodziankach teraz się skupię.

Po pierwsze – ludzka życzliwość. Spotkaliśmy się z tak pozytywnymi reakcjami otoczenia, że czasami aż trudno w nie uwierzyć. Właściwie nie ma dnia, żeby ktoś do nas nie napisał albo nie zadzwonił z pytaniem, czy czegoś nie potrzebujemy. Propozycje dotyczą zarówno rzeczy materialnych (np. huśtawki albo krzesełka do karmienia), jak i doraźnej pomocy w wyprowadzeniu psa (C., pamiętam!) lub popilnowaniu małej, a nawet… wyciągnięcia któregoś z nas na kawę czy piwo, żebyśmy nie zapomnieli o istnieniu życia pozadzieciowego. Dostaliśmy tyle przepięknych prezentów, że czasami żartujemy z P., iż gdybyśmy otworzyli komis, to bylibyśmy ustawieni do końca życia. To wszystko jest tym wspanialsze, że sami o nic nie prosiliśmy ani niczego nie oczekiwaliśmy.

Po drugie – wysypianie się. Za wszystkie czasy! Przez kilka dób zaraz po przywiezieniu Księżniczki faktycznie chodziłam jak zombie, bo mój organizm nie był przyzwyczajony do nocnych pobudek. Na szczęście bardzo szybko weszłam w rytm, a właściwie wszyscy troje weszliśmy. Nasza pociecha nie jest pod tym względem szczególnie wymagająca, w nocy budzi się raz albo dwa na karmienie i spokojnie zasypia. Dzisiaj – chyba z okazji Dnia Matki – po raz pierwszy przespała całą noc. Poza tym nie muszę codziennie zrywać się rano do pracy, dlatego poranki są po prostu spokojniejsze.

Po trzecie – życie z niemowlakiem. Naprawdę wierzyłam, że noworodek w domu oznacza permanentne zmęczenie i mieszkanie tonące w niepozmywanych garach, tonach ubrań do prania oraz dziecięcej kupie. Tymczasem okazuje się, że na wszystko mam czas. No, może bez przesady – nie jestem jedną z tych idealnych matek-blogerek, co to pracują na pełen etat, chodzą na fitness, yogę, shopping modowy i regularnie do kosmetyczki, ich domy błyszczą jak u Rozenek, a przy tym oczywiście mają zdrowe i szczęśliwe dzieci. Nic z tych rzeczy! Paznokcie malowałam ostatnio dwunastego marca, a fryzjerka pewnie najchętniej ganiałaby mnie z nożycami jak w starej piosence. Karnet na siłownię też poszedł się paść, podobnie jak plany obejrzenia w kinie jednego z ostatnich filmów. Nie zmienia to jednak faktu, że w mieszkaniu dawno nie miałam tak czysto (czytaj: od zeszłego lata; w normalnym roku szkolnym rzadko znajdowałam czas na generalne porządki), ciągle piekę ciasta, widuję się ze znajomymi, a przy tym chodzę na długie spacery z córeczką, biegam z nią po lekarzach i bawię się na ulubionej macie. Korzystam, póki mogę, bo kiedy mała zacznie raczkować, to będę musiała mieć oczy dookoła głowy i zapewne skończy się rumakowanie. Póki co jednak tylko picie ciepłej kawy nadal mi nie wychodzi. Księżniczka jest zresztą jak dotąd dzieckiem idealnym – zdrowym, pięknie się rozwijającym i spokojnym, a jej uśmiech powoduje, że oboje z mężem dosłownie się  roztapiamy. I nie tylko my.

Po czwarte – choć chronologicznie pierwsze – tempo. Po październikowej kwalifikacji spodziewaliśmy się półtorarocznego czekania na dwuletniego malucha. Tymczasem pięć miesięcy później zostaliśmy rodzicami kruszynki, która dopiero zaczęła otwierać oczka. Od telefonu do zabrania Księżniczki ze szpitala minęło zaledwie sześć dni. Po kolejnych dwóch miesiącach mamy za sobą prawie wszystkie badania lekarskie i można powiedzieć, że czekamy już tylko na rozprawę. Mam nadzieję, że odbędzie się już wkrótce i że nie wypadnie akurat w te dwa czerwcowe dni, kiedy mój mąż ma wyjechać w delegację.

I wreszcie po piąte – choć nie jestem pewna, czy to rzeczywiście plus – obieg informacji. Często powtarzam uczniom, że świat jest mały, a nasze miasto jeszcze mniejsze. Teraz sama tego bardzo mocno doświadczam. Już przynajmniej kilka razy zdarzyło się, że ktoś z dalekich znajomych zaczepił mnie na ulicy z gratulacjami z powodu adopcji córeczki. A na pytanie, skąd wie, odpowiadał zwykle, że od żony kuzyna szwagra tej Agnieszki, co się rozwiodła z marynarzem – lub coś w tym stylu. Jest to miłe i nieco zatrważające jednocześnie, bo jednak nigdy nie wiadomo, dokąd te informacje zabrną. Blog blogiem, w końcu sama Wam tu to wszystko opisuję, ale mówię teraz o ludziach, którzy znają nasz adres, numery telefonów i widzieli Księżniczkę na żywo. Zresztą póki gratulują, to jeszcze pół biedy, gorzej gdy zaczynają wypytywać. Nie wiem dlaczego, ale mnóstwo osób jest ciekawych, skąd mamy córkę – to znaczy konkretnie z jakiej miejscowości, z którego szpitala i kim była matka biologiczna. Strasznie mnie te pytania krępują, bo zawsze mam wrażenie, że odmowa odpowiedzi jest czymś niegrzecznym, a przecież nie będę całemu światu zdradzać pierwotnej tożsamości mojego dziecka… Sama pamięć o nas i płynące zewsząd gratulacje są jednak naprawdę miłym gestem.

Póki co to tyle, choć pewnie życie (tzn. Księżniczka) jeszcze nie raz nas pozytywnie zaskoczy!

A Wam, Kochane Mamy, życzę radosnego i wzruszającego święta. Pięknych laurek, z serca recytowanych wierszyków, miliona buziaków i przytulasków od Waszych pociech. Pamiętajcie, że wbrew internetowym mądrościom jesteście wspaniałe i dobrze wychowujecie swoje dzieci; żadne z nich nie mogłoby mieć lepszej matki!

  9 comments for “Jasne strony początków macierzyństwa

  1. 26 maja 2017 o 13:29

    Co za pozytywny wpis! Fajnie że wszystko się tak fajnie układa.

    • 29 maja 2017 o 18:49

      Dziękuję :) Czasem odnosimy wrażenie, że to wszystko jest zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.

      • 29 maja 2017 o 21:31

        Jak ja to rozumiem! Mam podobnie. Też nie mogę uwierzyć, że jest tak cudownie:) I boję się, że mi się tylko zdaje;)
        Nic tylko takie problemy mieć;) czego sobie i Tobie serdecznie życzę:)))

  2. 26 maja 2017 o 22:18

    To dla Ciebie niezapomniany dzień. Niech każdy kolejny przynosi same radości i wzruszenia. Jestem pewna, że Księżniczka o to zadba.
    Ileż dobrego już wniosła w Wasze życie. Nasze początki wyglądały zupełnie inaczej. Ciasto, obiad, porządki? Nic z tych rzeczy.
    My też mieszkamy w niewielkiej miejscowości i z moich obserwacji wynika, że ludziom po jakimś czasie wszystko się zaciera. Ostatnio znajoma stwierdziła, że Synek już taki duży, a dopiero co byłam w ciąży. I w sumie nie wyprowadzałam jej z błędu.

    • ~t.vik
      28 maja 2017 o 08:09

      Hahaha… dobre! Niech tak mówi też do innych ;) to żaden błąd!

    • 29 maja 2017 o 18:50

      Mówisz, że Tygrysek od początku dokazywał? Za to macie teraz na pewno co wspominać. My się czasem zastanawiamy, czy Księżniczka nie jest aby za spokojna… ale wtedy zwykle zaczyna fikać nóżkami i rozdawać uśmiechy na prawo i lewo :)

  3. ~t.vik
    28 maja 2017 o 08:21

    Ja nie wiem jak bym zareagował na tak wścibskie pytania. Może udałoby mi się po prostu palić głupa, że nic nie wiem, ale raczej bym ucinał rozmowę z sobie charakterystyczną (przez większość szybko zauważalną) nutą złości na twarzy, odwrót na pięcie i do niezobaczenia.

    Twoje pierwsze Święto Matki. To miłe :)

    • 29 maja 2017 o 18:51

      Muszę sobie chyba wypracować jakiś system, najlepiej uniwersalny, jeśli się da. Jeśli wymyślę jakąś oryginalną i skuteczną ripostę, to dam znać.

  4. 30 maja 2017 o 13:25

    nie wiem czemu, ale u nas też było mnóstwo pytań o matkę biologiczną. Szybko zaczęłam zbywać ciekawość ludzką stwierdzeniem, że to informacje poufne i nie możemy mówić – pomogło. No i mój ulubiony tekst: „a będziecie mu mówić o adopcji?” I to zdziwienie, że nie mamy zamaru niczego ukrywać :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *